Wywiad z wydawcą Andrzejem Gumulakiem


Jest pan dziennikarzem, redaktorem, autorem książek, a od 2013 r. współwłaścicielem wydawnictwa Czarno na Białym. Co skłoniło pana do założenia wydawnictwa?

Odpowiedź jest banalna, lecz prawdziwa – spełniłem marzenie. Dziennikarstwo, które kochałem, poszło tam, dokąd ja iść już nie chciałem, przyszła więc pora na zmiany. To był impuls, żeby zrealizować to, o czym od dłuższego czasu myślałem.

Załóżmy, że właśnie napisałam pierwszą w życiu książkę i moim marzeniem jest jej wydanie. Na początek dałam ją do przeczytania kilku znajomym, którym się spodobała. Co powinnam dalej zrobić? Gdzie zasięgnąć profesjonalnej opinii i jak szukać potencjalnych wydawców?
Nie radzę opierać się wyłącznie na opiniach znajomych, a już na pewno nie na recenzjach przyjaciół. Oczywiście można poszukać redaktora specjalizującego się w tekstach literackich, wysłuchać, co ma do powiedzenia na temat naszego dzieła, co i tak nie będzie dawało gwarancji, że książką zainteresuje się któreś wydawnictwo. Debiutant jest w dużo gorszej sytuacji niż autor dwóch, trzech książek, lecz bardziej zdeterminowany. Ale także bardziej niecierpliwy. A cierpliwość w tym fachu to podstawa! Przeważnie autorzy wybierają kilka, kilkanaście wydawnictw, w których chcieliby wydać książkę – warto zwrócić uwagę na profil wydawnictwa: jeśli oficyna specjalizuje się w non-fiction, raczej nie ma po co słać tam romansu – i wysyłają manuskrypt. Potem się czeka. Miesiąc, dwa, trzy. Jeśli autor urodził się w czepku, to ktoś z któregoś wydawnictwa się odezwie. I pewnie powie, że dalej musi czekać, bo teraz książkę oceniają jeszcze inni recenzenci… Dopiero po ich opiniach wydawca podejmuje decyzję. Negatywna opinia nie przekreśla jednak przyszłości książki. Jeden wydawca odrzuca, inny przyjmuje to samo z zachwytem.

Czy wydawnictwo dostaje dużo propozycji? Czy wydajecie opinie? Jakie książki przyciągają waszą uwagę poza tym, że dobrze napisane? Według badań rynku najlepiej sprzedają się kryminały…
Kryminał owszem, ale nie każdy. Panuje moda na skandynawską literaturę tego typu, włoską, ale już nie na francuską. Czytamy w wydawnictwie wszystkie nadesłane maszynopisy: pierwsze 20 stron, gdy zaintrygują – następne 40 stron, aż wreszcie całość. Nie musi to być literatura perfekcyjnie napisana, czasem mogą zafascynować nas opisane emocje albo niesamowita historia. Wśród nadsyłanych propozycji – a dostajemy ich, chociaż jesteśmy młodym i małym wydawnictwem, kilkanaście tygodniowo – rzadko zdarzają się chociażby intrygujące teksty. Większość, niestety, nam nie odpowiada i nigdy też nie tłumaczymy autorom dlaczego.

Czy warto zainwestować samodzielnie w profesjonalną redakcję i korektę przed wysłaniem książki do wydawnictwa?
Zawsze warto, żeby ktoś bezstronny przeczytał nasze dzieło i wydał niezależną opinię. Taka usługa zazwyczaj jest płatna, nie każdy więc na nią może sobie pozwolić.

Co pan myśli o self-publishingu?
Wszystko zależy od tego, na czym autorowi najbardziej zależy: jeśli na wydaniu książki, self-publishing jest świetnym sposobem. Ale zazwyczaj w tym wypadku na wydrukowaniu książki się kończy, bo autor nie ma takich możliwości dystrybucyjnych i promocyjnych jak wydawca. Dziś spektakularne zaistnienie na rynku książki wiąże się z kosztowną promocją. Niewielu autorów na nią stać. Niewielu autorów wydających w systemie self-publishing stać na jakąkolwiek promocję.

Jako autor zadebiutował pan książką „Drugie piętro”. Co skłoniło pana do jej napisania i jak znalazł pan wydawcę?
Byłem dziennikarzem, a w każdym dziennikarzu drzemie pisarz – wydaje się więc naturalne, że spróbowałem. Książka, którą wydałem w wydawnictwie Prószyński i S-ka, to któraś tam moja próba pisarska, ta szczęśliwie doprowadzona do końca. Przeszedłem całą ciernistą drogę debiutanta.

Jakie rady dałby pan początkującym autorom?
Dałbym dwie rady. Pierwsza: żeby swoją książkę przeczytali na głos – nawet samemu sobie. Druga rada brzmi: cierpliwość. Debiutantowi potrzebna jest cierpliwość.

1 odpowiedź na Wywiad z wydawcą Andrzejem Gumulakiem

  1. A co z takimi serwisami jak rozpisani.pl? Może warto spróbować? Moim zdaniem warto spróbować swoich sił także w ten sposób. Pisanie takich książek jakie samemu chce się czytać to też ważna sprawa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*