Wywiad z autorem Michałem Larkiem

 

Jak to się stało, że od krytyki literackiej i akademickiego zajmowania się literaturą przeszedłeś do pisania kryminałów?

Ja dzisiaj zadaję sobie pytanie, jak to się stało, że zajmowałem się kiedyś krytyką literacką. [śmiech] A tak na poważnie – po pierwsze, znudziło mnie komentowanie cudzych książek, po drugie zaś, w pewnym momencie spotkałem paru policjantów, którzy opowiedzieli mi ekscytujące i dające do myślenia historie. Takie były podstawowe impulsy. Ale prawdę mówiąc, bardzo dawno temu, jeszcze w szkole podstawowej, czułem chętkę do wymyślania opowieści. No i właśnie teraz próbuję sił w tej branży.

Czym powinien się Twoim zdaniem charakteryzować dobrze napisany kryminał?

Hm, myślę, że naprawdę dobry kryminał przynosi coś nowego. Jakość, której jeszcze nie mieliśmy okazji zasmakować. Gdybym miał jednak nieco precyzyjniej określić swój gust kryminalny, powiedziałbym, że: to musi być elektryzująco zmontowana narracja plus egzystencjalna przypowieść. Dobrze napisany kryminał to coś więcej niż dobrze napisane kryminalne czytadło.

Jak znajdujesz tematy?

Rozmawiając z oficerami. To są piekielnie interesujący rozmówcy. Można by ich słuchać godzinami.

Swoją książkę „Martwe ciała” napisałeś wraz z Waldemarem Ciszakiem. Jak pisze się
we dwójkę?

Mogę mówić za siebie. Pisać z prawnikiem to poznawać świat kryminalny z perspektywy fachowca. Od tej pory nie lubię kryminałów, które ignorują realia.

Jakich autorów kryminałów cenisz najbardziej?

Numerem jeden jest Mankell. Mądry, frapujący, zapadający na długo w pamięć. Jego kryminały można czytać w kółko i zawsze odnajdywać nowe tropy… Parę tygodni temu przeczytałem „Alex” Pierre’a Lemaitre’a – książka zrobiła na mnie wrażenie, świetnie pomyślana narracja z niezłym twistem. Oczywiście, mógłbym wymienić wiele nazwisk, ale zależy mi na tym, żeby wybrzmiało jeszcze jedno: Georges Simenon. Facet pisał krótkie, ale niezwykle przejmujące kawałki. Pointując: cenię tych, którzy mówią nam coś niebanalnego o powikłanych ludzkich losach.

Jak znalazłeś wydawcę?

Przez swoją byłą studentkę, która szukała dobrego maszynopisu.

1 odpowiedź na Wywiad z autorem Michałem Larkiem

  1. wolę takie kryminały „z życia wzięte” (choć to okropnie brzmi) niż sztuczne konstrukcje, w których detektyw dochodzi prawdy przesłuchując ludzi, którzy dziwnym trafem wszyscy świetnie pamiętają, gdzie byli i co widzieli np. o 10.44.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*