Andrzej Mandel, Szybki numerek

Komisarz Gabriela Rybicka lubi prowokować… dekoltem i makijażem. Jednak pod maską „łatwej” kobiety kryje się ostry jak brzytwa umysł i bezwzględny detektyw. Nie ma litości dla przestępców ani dla siebie. Andrzej Mandel wydał już nakładem „Novae Res” powieść „Cień”, w której połączył skrzące się dowcipem dialogi z lekkim pastiszem powieści sensacyjnych. Komisarz Gabriela Rybicka będzie bohaterką jego następnej książki.

Andrzej Mandel
SZYBKI NUMEREK

Detektyw Gabriela Rybicka zaparkowała swojego wysłużonego Chevroleta przecznicę od miejsca zdarzenia. Patrząc w lusterko poprawiła swoje blond loki i błyszczyk na ustach – lubiła, gdy jej makijaż był perfekcyjny. Sprawdziła jeszcze, czy guzik koszuli jest odpowiednio rozpięty i wysiadła zarzucając na siebie płaszcz.

Krótki spacer do miejsca przestępstwa był swoistym rytuałem, który pozwalał jej oswoić się z okolicą, a czasem i dojrzeć szczegóły, które pozwalały potem rozwiązać sprawę. Wszystko zależało od jej rodzaju, tym razem miała do czynienia z morderstwem w siedzibie jednej z największych firm medialnych w kraju. Góra chciała szybko rozwiązać sprawę, więc wezwała ją – jednego z najlepszych detektywów w mieście.

Stanęła przy bramce ochrony i krótką chwilę pozwalała, by ochroniarz ślinił się na widok jej dekoltu nim wyciągnęła odznakę.

Na miejscu był już patolog, pochylony nad denatem. Prokuratora jeszcze nie było.

– Co mamy? – zapytała.

– Jacek Kowalski, 32 lata, dziennikarz śledczy. Zginął od ciosu w plecy, najprawdopodobniej nożem – powiedział patolog podnosząc się znad ciała. – Więcej będziemy wiedzieć po autopsji. Jakieś pytania?

– O której nastąpił zgon?

– Chwilę przed dziewiętnastą – patolog skinął na ekipę, że mogą zabrać ciało. Odwróciła się na pięcie.

Wiedziała już, od komendanta, że w międzyczasie nikt nie wyszedł. Morderca musiał ukrywać się gdzieś w budynku. Co oznaczało, że może być pracownikiem koncernu medialnego. Poszukiwaniami zajęli się mundurowi.

Szybko znaleźli Romana N., którego od razu zawieźli na posterunek razem z częścią dowodów wskazujących na niego. Gabriela uwielbiała nocne przesłuchania. „Powinnam pracować w CBA” pomyślała z rozbawieniem. Usiadła naprzeciw podejrzanego.

– A więc – chwila pauzy – Roman N. dziennikarz, kolega denata – usiadła naprzeciwko i patrzyła na niego w milczeniu. – Chyba masz mi coś do powiedzenia.

– Chcę prawnika – powiedział od razu nadal łakomie patrząc na jej biust. Uśmiechnęła, po czym powoli podniosła się z krzesła i nagle uderzyła pięścią w stół.

– To nie Ameryka! – szybki powrót do uśmiechu, usiadła. – O co kłóciłeś się z denatem?

– Jaka kłótnia? – popatrzył na nią z dobrze udawanym zdziwieniem. Przestała się uśmiechać, nachyliła się do niego. Jego wzrok automatycznie podążył za jej biustem. „Napatrz się na cycki” pomyślała „Napatrz dupku”.

– Ta, którą nagrała kamera w newsroomie, kotku – powiedziała tonem wręcz przeciwnym do słodkiego „kotku”. – I co teraz? – Roman N. zbladł. – A wiesz misiaczku, że to nie wszystko? – wyciągnęła kartkę w foliowej kopercie.

– Poznajesz charakter pisma? – Roman N. był blady jak śmierć. – Ty to pisałeś, prawda? – ledwie zauważalnie skinął głową. Usiadła w zrelaksowanej pozycji. Rozległo się pukanie, wszedł mundurowy z plikiem wydruków i kopertą w ręce. Szybko zapoznała się z zawartością. Uśmiechnęła się drapieżnie, jak zawsze gdy jej domysły się potwierdzały albo jakiś facet już był na jej zawołanie choć jeszcze o tym nie wiedział.

– Skończyliście już przeszukanie? – mundurowy pokręcił głową. – Rozumiem.

– Opowiem ci jak było – stwierdziła. – Trzy lata temu wasza córka wpadła pod samochód, a sprawca zwiał. O ten wypadek oskarżono twojego kolegę – uważnie patrzyła na to, jak zmienia mu się twarz – ale umorzono sprawę z braku dowodów. Ty jednak byłeś pewny i dlatego zatrudniłeś się w tej samej firmie co Jacek Kowalski.

– Zaprzyjaźniłeś się z nim. Podsunąłeś mu żonę na kochankę – roześmiała się na samą myśl o tym, że facet mógłby zmusić kobietę do zostania czyjąś kochanką wbrew jej woli – A raczej to twoja żona podsunęła ci ten pomysł. Prawda? – pokręcił głową.

– Przyjmijmy, że to ty. – Wstała, odwróciła się od niego plecami. – Dziś zebrałeś do ręki wszystko i poszedłeś skonfrontować się z Jackiem. Nie wiem o czym dokładnie rozmawialiście, zapewne go szantażowałeś, ale coś poszło nie tak i musiałeś go dorwać nim wymknie się sprawiedliwości.

– To nie tak – wyrwało mu się. Uśmiechnęła się. Elementy układanki wskoczyły na miejsce.

– To fakt – pokiwała głową. – A nawet jeśli to ty dźgnąłeś go nożem – Wyciągnęła nóż z koperty. – Tym nożem, to nie ty byłeś mózgiem tej operacji. – z przyjemnością patrzyła jak blednie jeszcze bardziej. – Ale to ty odsiedzisz dożywocie, no z dwadzieścia lat, jeżeli sąd będzie łaskaw. Możesz mieć jednak farta.

– Tak? – z nadzieją patrzył na niewysoką blondynkę o anielskiej twarzy i zimnych zielonych oczach.

– Tak – usiadła i spojrzała mu prosto w oczy. – Bo właśnie zjawił się anioł, któremu możesz powiedzieć jak było.

– Anioł?

– Tak – uśmiechała się czując wręcz perwersyjną przyjemność. – A wiesz jaki jest mało znany fakt na temat aniołów? – Roman N. pokręcił głową. – Zjawiają się tylko raz. – Znów rozległo się pukanie. Mundurowy nachylił się do jej ucha.

– Mamy ją – szepnął. Pokiwała głową.

– Mówisz Romanie, czy wolisz siedzieć? – spojrzał na nią. W oczach widać było determinację.

– Wszystko powiem. Zaczęło się, gdy przypadkiem lekarz, u którego była, opowiedział jej o pacjencie, który…

ostatnia aktualizacja: 23 października 2015, katarzyna


4 odpowiedzi na Andrzej Mandel, Szybki numerek

  1. Bardzo fajne opowiadanko, wciągające. Pierwszy kryminał autora – „Cień” – połknąłem w jeden wieczór. Czekam na kolejne!

  2. Czy mi się wydaje, czy autor leci na swoją bohaterkę nie mniej niż podejrzani? Chyba nie tylko ona czuje „wręcz perwersyjną przyjemność”…

  3. Bardzo ciekawy fragment! Zachęcił mnie do zapoznania się z książką tego młodego autora

  4. Dawid Orzechowski // 18 stycznia 2016 o 20:12 // Odpowiedz

    Rewelacja! Jeżeli dobrze widzę – „Castle” i „Piekło pocztowe” w zręczny sposób wykorzystane by stworzyć to opowiadanko. Czyta się świetnie, aż szkoda, że to takie krótkie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*