Joanna Dobkowska „Medium” – recenzja książki

Kobiety patrzące w twarz tajemnicy.
Autor recenzji: Marianna

Nadmorski kurort po sezonie to szczególne miejsce, pogrążone we śnie; a sen może przynosić odpoczynek lub koszmary.

W takim kurorcie, gdzieś nad niemieckim Bałtykiem na początku XX wieku, rozgrywa się akcja „Medium”. Historia na pograniczu gorzkiej rzeczywistości i niepokojącej halucynacji. Atmosfera miasteczka to jedna z najbardziej uderzających zalet powieści: prowincjonalna duszność, plotkarska podejrzliwość, małe tajemnice, za którymi czasem stoją w ukryciu większe i mroczniejsze sekrety. A jednocześnie oddech morza, jego przestrzeń otwierająca się na świat – może nawet więcej niż jeden. Morze w powieści daje się poczuć – jego zapach, wibracja fal, bijący od niego chłód.

Wraz ze słonym, wilgotnym pyłem w uporządkowane z trudem, z wysiłkiem trzymane w karbach życie bohaterki wdziera się gorączka, wspomnienia, i wreszcie obłęd – a może coś zupełnie innego i niewytłumaczalnego. Rzecz dzieje się w epoce zafascynowanej spirytyzmem i odkrywanymi właśnie mrokami podświadomości. Na ile to właśnie podświadomość buduje niepokojące wizje, a na ile są one wynikiem działania sił innych, potężniejszych – autorka pozostawia czytelników w niepewności, tak jak w niepewności, po omacku porusza się sama Ilza. Kobieta po traumatycznych przejściach, zawsze stawiana przez życie i przez cudze decyzje w tle, na marginesie. Z czasem wybiera swój własny, względnie bezpieczny margines, swoją strefę cienia, w której okopuje się zawzięcie, broniąc przed nieracjonalnością i emocjami. Jedno i drugie przychodzi do niej w opuszczonym domu, gdzie zmarła jej matka, w opuszczonym przez letników miasteczku, z wnętrza czy z zaświatów, ale początkowo wbrew jej woli. Potem tłumione przez całe życie pragnienie szczęścia i wolności wybucha z siłą łamiącą wszystkie granice – również granice rozumu. „Jeśli zwariowałam, to dobrze”, mówi Ilza.

Koloryt epoki wahającej się pomiędzy pruderyjną, mieszczańską moralnością a tęsknotą za nieznanym, za uwodzicielską głębią – epoki, w której tle czai się nadchodząca katastrofa I wojny światowej – to kolejna zaleta książki. Zarazem jednak wątki wewnętrznych zmagań bohaterek są bardzo aktualne, a właściwie ponadczasowe. Trudne relacje pomiędzy matką i córką to jeden z nich, dotkliwie prawdziwy. Stojąca przez całe swoje ponad trzydziestoletnie życie w opozycji do matki Ilza nagle, w niespodziewany sposób, utożsamia się z nią i daje porwać jej dziedzictwu aby wreszcie, w wyniku szczególnej inicjacji, odnaleźć swoją własną drogę. To prawda, że dziwną. Ale wyzwalająca moc szaleństwa to również jeden z wielkich uroków „Medium”.

Jest tu także kobieta, która „kocha za bardzo”, jest odkrywanie kobiecej seksualności, która z równą gwałtownością wyrywa się z gorsetu, jak umysł Ilzy z pęt racjonalności. Jest zacięta rywalizacja między siostrami i są oczywiście także mężczyźni. O nich tu często chodzi, oni wpływają na losy bohaterek, ale w ostatecznym rozrachunku pozostają kobiety – trzeźwo patrzące w twarz tajemnicy.

autor: Marianna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*