Krzysztof Pikowy, New York’s Cat

Chciałem napisać opowiadanie o miłości, które w niczym nie będzie przypominać rzewnej historii dla pensjonarek – tak o swoim tekście mówi Krzysztof Pikowy. „New York’s Cat” powstał w ramach prowadzonego niegdyś przez autora bloga, dziś – podobnie jak inne opowiadania autora – żyje już własnym życiem. Jest jak migawka z Nowego Jorku, zatrzymany na ułamek sekundy kadr, w którym przejrzeć może się każdy z nas.

Krzysztof Pikowy
NEW YORK’S CAT

– …and just call her. Don’t waste your life.
– I’ll remerber. Will you come tomorrow, mrs. Murphy?
– As always, Wiktor. As always.
Kiedy przekroczyłaś osiemdziesiątkę, możesz nazywać się, jak chcesz. Możesz być nawet Mrs.
Murphy.
* * *
Lubiła Bocca di Bacco przy dziewiątej alei a Bocca di Bacco lubiło ją. Można powiedzieć, że po dziewięciu latach codziennej obecności była już stałym elementem wyposażenia tej knajpki, takim samym, jak drewniane belki pod sufitem czy jasnofioletowy kaseton z białymi literami „EXIT” nad wyjściem. Przychodziła zawsze kilka minut po 14, kiedy większość gości zamawiała Spaghetti Bottarga, wyjmowała z torebki kieliszek a Wiktor nalewał do niego wybrane przez siebie czerwone wino.
To był ich prywatny rytuał, taki sam od dnia, w którym pierwszy raz weszła do Bocca di Bacco, wybrała sobie Wiktora i postawiła przed nim swój kieliszek.
– Nalej mi wina do tego kieliszka, Młody Człowieku.
– Przykro mi, ale nie sprzedajemy na wynos.
Kiedy po raz pierwszy w życiu wysiadasz z samolotu na JFK, jedziesz taksówką do Midtown, zostawiasz dwie walizki w wynajętym (tylko na miesiąc, w tym czasie planujesz kupić coś własnego) mieszkaniu – jedyne, na co masz ochotę, to wejść do pierwszej lepszej restauracji, kupić kieliszek czerwonego wytrawnego i wypić je nie siedząc na twardym krześle, wystarczająco długo było siedzenia w samolocie i taksówce, tylko podczas spaceru pięćdziesiątą czwartą do Clinton Park. Tak właśnie chciała zrobić, przejść z kieliszkiem wina w ręku po ulicach Miasta Wolności, ale nie sądziła – nie napisał tego nikt w żadnym przewodniku – że cała jego wolność okaże się zależna od młodego chłopaka z korkociągiem w kieszeni spodni.
Zawołał do niej, kiedy była już przy drzwiach.
– Hej, proszę pani! Jakiego wina pani chce?
– Odpowiedniego na pierwszy dzień w Nowym Jorku, Młody Człowieku.
* * *
Pierwszy raz usiadła przy nim 19 kwietnia, w czwartym miesiącu swojego pobytu w Nowym Jorku. Wcześniej przyglądała mu się nieraz, kiedy siadał na jednej z ławek Clinton Parku. Bywał tu codziennie – jak ona. Początkowo nie zwracał na nią uwagi, była tylko jedną z setek mijających go osób. Po kilku tygodniach obojętności podnosił głowę kiedy przechodziła obok niego i odprowadzał ją wzrokiem, aż usiadła na swojej ławce.
Tamtego dnia zatrzymał na niej wzrok na dłużej. Kiedy to poczuła – trudno było nie poczuć, miał silny wzrok, umiał się wpatrywać – i spojrzała na niego, miauknął. Wtedy wstała i usiadła na ławce obok niego.
Przez pierwsze dwa tygodnie wyłącznie siedzieli obok siebie. On przymykał oczy i drzemał, ona czytała Cienie nad rzeka Hudson i dopijała czerwone wino. Mniej-więcej po godzinie jedno z nich – raz ona, raz on – wstawało i odchodziło.
Granicę niewinności przekroczył on, kiedy mrucząc cicho położył jej głowę na kolanach. Po kolejnych siedmiu dniach, w trakcie których zasypiał, kiedy lekko głaskała do po głowie, przyniosła mu plasterek szynki i położyła ją obok niego – oboje wiedzieli, że na karmienie z ręki żadne z nich nie jest jeszcze gotowe. Kiedy jadł, powoli i nieufnie (to było dla nich obojga przekroczenie kolejnej granicy), ona zaczęła czytać mu na głos książkę.
Ostatnią granicę przekroczyli po następnych dwóch tygodniach. Wtedy pierwszy raz zjadł szynkę, którą ona podawała mu do pyszczka, a potem – kiedy już zaczęła czytać – ułożył się na jej kolanach i zasnął, wciąż mrucząc, bardziej wyczuwalnie niż słyszalnie.

Chcesz czytać dalej? Zostaw swój e-mail:

Imię i nazwisko

Adres e-mail

Zgoda na wysłanie całości zawsze zależy od autora.

ostatnia aktualizacja: 12 lutego 2016, ewake


Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*