Grażyna Hanaf, Garbuska

Rodzice Matyldy nie rozpieszczają jej i nie okazują miłości. Chcą wychować silną i niezależną córkę. Nocami jednak coś dusi ich w piersiach, wyciągają to więc z serc i chowają w starej walizce. Mała Matylda wyrasta na garbuskę. W szesnaste urodziny otrzymuje prezent: legendę o wiedźmie, która spełnia życzenia. Pewnego dnia po kłótni z rodzicami Matylda ucieka z domu – chce odnaleźć wiedźmę, zamienić się w piękną królewnę, a rodziców ukarać i wtrącić do lochów. W swoją podróż zabiera z domu tylko starą walizkę…

 

 

Grażyna Hanaf, Garbuska
(fragment)


Rozdział 1. Walizka

Dawno, dawno temu lub wczoraj, w dalekiej krainie albo po drugiej stronie ulicy, przy której mieszkasz, w żółtym domku z ogródkiem mieszkali sobie mama, tato i ich maleńka córeczka.

Dziewczynka dopiero się urodziła i leżała w swoim łóżeczku. Jeszcze przed chwilą była u mamy w brzuchu. Szumiała tam woda i czuć było bicie serca. Tato obejmował brzuch mamy i zwracał się do niego z miłością. Mama śpiewała kołysanki i szeptała, że kocha swoje maleństwo.

Kiedy dziewczynka przyszła na świat, wszystko się dla niej zmieniło. Nie była już w bezpiecznym ciele mamy i bała się. Mama przestała mówić, że ją kocha, tato też zamilkł. Oboje dbali o niemowlę, karmili je, byli bardzo opiekuńczy, ale żadne z nich nie powiedziało ciepłego słowa. Tylko: „jedz, zmienię ci pieluszkę, umyję cię, śpij, nie płacz”.

Tak minęły trzy miesiące. Dziewczynka z czasem przyzwyczaiła się do zmiany, do braku czułych słów i bliskości mamy i taty. Nie było jej źle w tym domu. Była zadbana i nakarmiona. Jej rodzice byli dobrymi ludźmi. Chcieli wychować zdrową, niezależną i waleczną córkę, która poradzi sobie nawet w najtrudniejszej sytuacji w życiu. Dlatego nazwali ją Matylda, co znaczy: silna i odważna.

Pewnej nocy, kiedy cała okolica spała twardym snem, mama dziewczynki wstała cichutko, tak by nikogo nie obudzić. Źle się poczuła, bolało ją serce. Ból był tak silny, że kobieta bała się, że umrze i zostawi samych córeczkę i męża – a przecież nie było dla niej nikogo ważniejszego na świecie. Dlatego najciszej jak tylko mogła zaczęła chodzić po domu i szukać ratunku. Serce biło jej jak szalone, jakby miało wybuchnąć. Kobieta wiedziała, że musi natychmiast coś z niego wyjąć; coś, co wyrywało się z niego boleśnie. Oparła się o komodę. Próbowała iść dalej, ale była zbyt słaba, zdążyła tylko podeprzeć się jedną ręką o szafę. Drzwi mebla skrzypnęły i uchyliły się. Na jego dnie kobieta dostrzegła starą, dużą walizkę. Ostatkiem sił wyjęła ją i otworzyła. Potem wyciągnęła z serca to, co o mały włos go nie rozerwało, i ukryła głęboko w walizce. Kiedy ból minął, westchnęła głośno. Czułe na głos mamy dziecko zapłakało żałośnie przez sen. Kobieta zaniepokojona, czy nie dzieje mu się krzywda, pobiegła do dziecinnego pokoju. Sprawdziła, czy córeczka ma suchą pieluszkę, dała małej pić, otuliła kołderką i kazała spać przekonana, że dziecko dostało wszystko, czego mu potrzeba.

Następnej nocy z wielkim bólem serca obudził się również tato Matyldy. Wiedział od żony, co ma zrobić. Od razu, choć na chwiejnych nogach, podszedł do szafy, wyciągnął walizkę i schował w niej coś, co wyjął ze swojego serca.

Tak mijały lata. Prawie każdej nocy rodzice Matyldy wyjmowali coś ze swoich serc i wkładali do walizki. Z czasem robili to coraz rzadziej. Dziewczynka rosła. Mama i tata dbali o nią, karmili i dobrze ubierali, a gdy chorowała, zabierali ją do lekarza. Niczego jej nie brakowało, ale nie rozwijała się tak, jak powinna. Zamiast być silna, niezależna i waleczna, robiła się coraz cichsza i wstydliwa, aż w końcu na jej plecach wyrósł mały guz. Rodzice dowiedzieli się od lekarza, że ich córce rośnie garb. Doktorzy badali ją i leczyli bezskutecznie – dziewczynka wyrosła na garbuskę. Do tego miała jedną nogę krótszą, przez co utykała niezgrabnie. Mama i tato Matyldy pogodzili się z jej kalectwem. Uważali, że garbuska też może być odważna i silna, a te cechy charakteru cenili sobie ponad wszystko. Matylda musiała ciężko pracować, uczono ją punktualności, wytrwałości, radzenia sobie z przykrościami i problemami życia codziennego.

Dziewczynka nie miała chwili wytchnienia. Gdy tylko kończyła jedno zajęcie, rodzice zaraz znajdowali jej inne, trudniejsze. Nie chwalili jej – w ten sposób chcieli ją zachęcić, by była wytrwała i nigdy się nie poddawała.

– Masz najlepsze stopnie w szkole – mówił tato – ale ten program jest dla głupich dzieci. Naucz się całej encyklopedii na pamięć.

Kiedy Matylda wyuczyła się już wszystkich haseł, tato zazwyczaj nie komentował, a jedynie przynosił jej więcej tomów do nauki. […]

 

Książka do kupienia na www.sklep.istotne.pl

ostatnia aktualizacja: 29 stycznia 2017, katarzyna


1 odpowiedź na Grażyna Hanaf, Garbuska

  1. lubię bajki tej autorki, są bardzo nietypowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*