Justyna Sławecka

Przyszła na świat w Słubicach w roku 1968, właśnie wtedy, gdy studenci we Francji, a także w innych krajach Europy wychodzili na ulice z transparentami i głosili hasła „Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego” , „Zabrania się zabraniać”. Urodzona pod buntowniczą gwiazdą, zaczęła interesować się sztuką, szczególnie „tą leżącą na ulicy”, już jako pięciolatka. Gdy dorosła, ilustrowała artykuły m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Twoim Stylu”, „Pentliczku” (komiksy), „M jak Mieszkanie”, „Em Femme” (tam też pisała teksty).

Docenił ją Ignacy Gogolewski i zaproponował współpracę przy scenografii w Teatrze Rozmaitości. Pracowała też przy dokumencie fabularyzowanym „Historia Kowalskich” – była drugim scenografem i dekoratorką wnętrz. Przez wiele lat pracowała dla  wydawnictw: Murator, Agora, Prószyński i Spółka oraz agencji reklamowych. Założyła Stowarzyszenie Scena Kultury; od 2013 współpracuje  z Videoteatrem Poza Lothe – Lachmann ( tworzy tam projekty graficzne). W 2015 założyła Lady Tatu (www.ladytatu.com).
www.justynaslawecka.com

Justyna o swoich książkach:

– Najpierw rodzi się (z reguły jest to poród niespodziewany) pojedyncze zdanie, np. „Mirek czyścił dywany, ponieważ nie chciał brudzić rąk jakąś inną beznadziejną pracą”,  potem do głowy przychodzi ilustracja, ona pociąga za sobą kolejną ilustrację, do której tekst pisze się już sam. Historie biorę też z życia. Przerabiam je, by były trochę poważne i trochę niepoważne, odrobinę poprawne, mocno absurdalne, dodaję zakończenia, które smakują jak wata cukrowa, i wychodzą z tego komiksowe bajki w surrealistycznym sosie. Na światło dzienne czekają kolejne bajki-niebajki:  „Trzy siostry”, ilustrowana historyjka o czasie dla dzieci („Pewnego słonecznego dnia spotkały się trzy siostry…”  – tak zaczyna się filozoficzna podróż przez czas, w którą zabierają nas „Trzy siostry”: Przeszłość, Przyszłość i Teraźniejszość),  „O starszej Pani z Szanghaju” z serii wnuczka/ wnuczek czyta babci,  „Klątwa ciotki”,  „Ząb zza światów”, Polska Robotnicza Sztuka.

Uwielbia podróżować, ale jeśli chodzi o pakowanie się, nie jest minimalistką:

– Do mojej walizki włożyłabym: smartfon, ładowarkę, laptop (okno na świat), figurkę Supermana, Buddy, Jezusa, słowiańskiego konika, „Taką piękną żałobę” B. Hrabala, „Bajki” J. Drdy, „Księżną Panią” A. Czechowa, wszystkie filmy W. Allena, „Przekręt” G. Ritchie, „Wściekłe psy” Q. Tarantino, „Polowanie na karaluchy” J. Głowackiego; a na USB brytyjskie seriale (jest ich zbyt wiele, by wymieniać); dyskografię J.S. Bacha,  B. Holiday, E. Presleya, J. Blake’a, J. Callum. Obowiązkowo tatuaże tymczasowe Lady Tatu , wiersze mojego taty i wiersze W. B. Yeatsa i dużo innych fajnych rzeczy. Jedna walizka to więc za mało.

ZOBACZ >>> Wywiad z autorką Justyną Sławecką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*